długo tutaj mnie nie było...
za to piwnica wzbogaciła się o niezliczone słoiki konfitur, ogórków, papryki...
w kuchni jeszcze czeka na mrożenie pietruszka i fasolka
oraz kolejna porcja ogórków na korniszony.
kto by pomyślał, że przeprowadzka na "prowincję" zrobi ze mnie taką gosposię? :)
a wszystko dzięki sąsiadom, którzy wręcz zarzucają nas płodami ze swojego ogródka!
za co ogromnie dziękujemy!!! :)

Chcialabym miec takich sasiadow:)
OdpowiedzUsuńPrawda, tacy sasiedzi to skarb:)
UsuńJakbym widziała zdjęcie ze swojego bloga :) Ja dla odmiany mam dostawy świeżych owoców z ogródka rodziców :)
OdpowiedzUsuńI tacy rodzice :)
Usuń